Stocznia Gdańska

Stocznia Gdańska. Coś się kończy, ale czy coś się zaczyna? Przechadzając się po terenie stoczni człowiek czuje się jak na cmentarzu, trochę jak tuż po stypie. Jeszcze ktoś, coś tam dłubie w niektórych halach, ale to nie zmienia odczucia porzucenia. Trochę jak obrazki opuszczonych azteckich miast. Ożywiają to miejsce tylko artystyczne projekty, graffiti. Tymczasem w jednej z hal delegci na nieformalne spotkanie Rady UE w Sopocie zjedli uroczysta kolację. Bez komentarza. Za dużo wątków na fotobloga. Miejsce do komentowania pozostawiam gościom.

cały mój fotoreportaż tu: Galeria w Picasie

Komentarze